Sympozjum z okazji 100-lecia Kościoła Starokatolickiego Mariawitów 


Mariawityzm na nowo odczytany.

Parafia łódzka Kościoła Starokatolickiego Mariawitów już po raz czwarty stała się gospodarzem sympozjum naukowego. Nietypowe było to spotkanie, ponieważ z jednej strony dotyczyło kwestii do dziś budzących duże emocje, z drugiej zaś tak naprawdę zagadnienia fundamentalnego dla niezależnego Kościoła. Stulecie samodzielności wyznaniowej Kościoła Starokatolickiego Mariawitów, bo o nim mowa, umiejscawia refleksję nad wydarzeniami sprzed wieku w osobliwej przestrzeni. W roku 1906 Pius X w encyklice Tribus circiter nie pozostawił złudzeń ani bł. Marii Franciszce Kozłowskiej i Ministrowi Generalnemu, o. M. Michałowi Kowalskiemu, ani wiernym Dziełu Wielkiego Miłosierdzia. Mariawityzm został potępiony i odrzucony przez Rzym, zaś niebawem Mateczka i o. Michał zostali imiennie ekskomunikowani. Dziś, po stu latach, z aprobatą Benedykta XVI obraduje komisja mieszana mariawicko – rzymskokatolicka. I choć jej członkowie z powściągliwością mówią o ewentualnym zjednoczeniu obu Kościołów, to niewątpliwie jej prace zaowocowały szerokim dialogiem międzykościelnym. 

Duchowni podczas konferencji

 

Sympozjum naukowe, jakie obyło się w Łodzi w dniu 13 maja 2006 roku, było z pewnością okazją do dyskusji nad kwestią bolesną dla mariawitów. Bo czy odrzucenie Dzieła Wielkiego Miłosierdzia mogło być tym, czego się spodziewali? Podczas dyskusji Rektor Wyższego Seminarium Teologicznego Kościoła Ewangelicko – Metodystycznego, ks. Adam Kleszczyński, zwrócił uwagę na podobieństwo między mariawityzmem a metodyzmem. Bez wątpienia obydwa ruchy łączyła postać charyzmatycznego przywódcy, potrzeba duchowej odnowy, przebudzenia. Jednak zarówno metodyzm, jak i mariawityzm zostały uznane przez wyznanie macierzyste za heterodoksję. W konsekwencji metodyści zmuszeni są opuścić Kościół anglikański, zaś mariawici rzymskokatolicki.

 

To, co ujmuje w mariawityzmie, to jego głębia duchowości. Pobożność eucharystyczna i maryjna, o czym w swoim referacie pisał kapł. prof. dr hab. M. Paweł Rudnicki, jest ścieżką duchowego rozwoju wskazaną przez Objawienia Mateczki. Jednak najbardziej zwróciło uwagę w tekście stwierdzenie, iż Objawienia Mateczki, przesłanie Dzieła Wielkiego Miłosierdzia, winny być na nowo odczytane. Biskup M. Ludwik Jabłoński, ordynariusz śląsko – łódzki i gospodarz sympozjum, swoim referatem uzupełnił poprzednią myśl. 

Od lewej: bp M. Cieślar z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, ks. A. Kleszczyński z Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego, bp A. Le Bec - Mariawicka Diecezja - Francja

 

Eucharystia stanowiła centrum refleksji Autora. Ukazując główne myśli mariawickiej euchalogii o. bp M. Ludwik wskazał, iż nauka o Przenajświętszym Sakramencie, jaką głosili pierwsi mariawici, oparta była na Piśmie Świętym i dziełach Ojców Kościoła. Uwaga godna zapamiętania, ponieważ podważa tezę o odejściu mariawitów od doktryny Kościoła macierzystego. Zastanawiające jest w tym względzie, iż nie tylko odwoływano się do treści Objawień Mateczki, ale do tych prawd, w które Kościół Powszechny od zawsze wierzył. Skoro tak się przedstawiała kwestia nauk mariawickich problem ów pozostaje istotny w kwestii przyczyn wydania przez Piusa X encykliki Tribus circiter. 

 

 

 

Bp Bronisław Dembowski podczas referatu

Temat ten podjął ks. bp Bronisław Dembowski z Kościoła Rzymskokatolickiego, współprzewodniczący komisji mariawicko – rzymskokatolickiej. Niewątpliwie analiza dokumentów udostępnionych przez Archiwum Watykanu (co jest – jak podkreślił ks. bp. Dembowski – wydarzeniem bezprecedensowym) może odsłonić kulisy rozwiązywania kwestii mariawickiej tuż przed rokiem 1906. Autor referatu ograniczył się – ze względów czasowych – do prezentacji dwóch dokumentów.

Z punktu widzenia mariawitów przytoczone argumenty nie były wystarczające, zaś Kuria Rzymska niedostatecznie zbadała sprawę i Objawień, i Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów. Można nawet pokusić się o zapytanie dlaczego Kuria nie rozłączyła kwestii Objawień od funkcjonującego Zgromadzenia? Dlaczego ówcześni biskupi przyjęli taką a nie inną linię postępowania z mariawitami? Na razie to pytania bez odpowiedzi, a czas nie pozwalał aby można je było zadać prelegentowi.

Na pewno odpowiedzi udzielił mgr Władysław S. Ginter stawiając problem wokół istoty charyzmy bł. Marii Franciszki Kozłowskiej. Pytając dlaczego kapłani, siostry zakonne i wierni zostali ujęci osobą Mateczki wspomniany Autor analizuje ten problem w perspektywie portretu psychologicznego Założycielki. Można powiedzieć, że od strony ziemskiego obrazu człowieka ukazuje wpływ nadprzyrodzonej Łaski. Pokazuje tym samym postać Mateczki jako założycielki zgromadzeń zakonnych i mistrzyni duchowej kapłanów.

Biskup André Le Bec z Paryża przekazuje pozdrowienia i wyraża zadowolenie z możliwości uczestnictwa w konferencji

Nie psychologizm a ujęcie religioznawcze charakteryzuje wystąpienie dr Krzysztofa Mazura. Osobę Autora łączyć należy z pionierską monografią polskiego mariawityzmu, która została ogłoszona drukiem w roku 1991. Tym razem dr Mazur prezentował idee, które zogniskowały się w teologii Dzieła Wielkiego Miłosierdzia, a które to były obecne w Kościele Rzymskokatolickim. Wskazał tym samym Autor, iż różnego rodzaju „nowości”, o które w początkach XX stulecie oskarżano mariawitów funkcjonowały bez przeszkód w ramach macierzystego Kościoła. Przykładem może być nocna Adoracja Przenajświętszego Sakramentu popularyzowana we Francji. Warto wspomnieć także o praktyce „łykania obrazów”, którą zalecał św. Alfons Maria de Liguori (sic!). Łączono ją błędnie z mariawitami, a w rzeczywistości upowszechnianiem jej zajmowali się synowie duchowi św. Alfonsa – redemptoryści.

Przekłamania, czy błędne opinie na temat mariawityzmu stały się tematem referatu dr Sławomira Gołębiowskiego. Autor, patrząc z punktu widzenia prawa obowiązującego, podważył tezę głoszącą, iż mariawityzm jest w gruncie rzeczy sektą. W prawie Rzeczypospolitej nie znajdziemy takiego terminu jak sekta, więc nie można stosować tego określenia do jakiegokolwiek wyznania. Ale – pytał Autor – czy w duchu ekumenii, w duchu miłości bliźniego, można mówić, że mariawityzm to sekta? Wyraz ten niesie bowiem pejoratywne konotacje i raczej trudno do kogoś z miłością powiedzieć „sekciarzu”

dr Sławomir Gołębiowski

Na uwagę zasługuje także podnoszony niejednokrotnie wątek rzekomej współpracy mariawitów z zaborcą czy niemieckim okupantem. Wywód dr Gołebiowskiego można skonkludowac w jednym zdaniu: pisze się o współpracy z caratem i z okupantem, ale nikt z piszących nie przedstawiła żadnych dowodów. Jest to po prostu jeden z przykładów szkalowania mariawitów.

Referaty zaprezentowane na łódzkim sympozjum na pewno wykazały, iż po stu latach od Tribus circiter, mariawityzm jest ruchem dość mało poznanym. Dziś, podobnie jak przed wiekiem, zdarzają się opinie obelżywe w stosunku do Dzieła Wielkiego Miłosierdzia. Rozbieżność między oceną encykliki Piusa X nadal istnieje miedzy stanowiskiem rzymskokatolickim a mariawitów. Nie uległa też zmianie relacja samych mariawitów do tego, co jest konstytutywne dla Kościoła Starokatolickiego Mariawitów. Nadal naczelne miejsce w nauczaniu zajmuje Eucharystia i idea naśladowania życia Bogurodzicy. Nadal przewodniczką duchową jest bł. Maria Franciszka Kozłowska.

Jednak świat i mentalność ludzka uległy zmianie. Dlatego podnoszone były głosy o nowe odczytanie idei Dzieła Wielkiego Miłosierdzia. Myślę, że to sympozjum dało ważny impuls to pogłębienia historii i duchowości mariawityzmu. A słuchając i prelegentów i uczestników (zawłaszcza świeckich) widać było potrzebę głębokiej dyskusji w duchu pierwszych Ojców Mariawitów, to znaczy naukowej i mistycznej.


Tomasz D. Mames, Uniwersytet Jagielloński


maj 2006

powrót