Koncert kolęd 2008



W dniu 27.01.2008 r. Kościół ewangelicko-augsburski p.w. św. Mateusza w Łodzi gościł w swoich wspaniałych progach chór diecezjalny Kościoła Starokatolickiego Mariawitów. W niedzielę o godz. 1700 przed nabożeństwem kończącym Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan chór pod dyrekcją doktora Henryka Kapusty zaśpiewał 11 kolęd, mało znanych szerszemu gremium.

Poniższe „słowo wiążące” autorstwa Henryka Kapusty ze wspaniałą dykcją czytał pomiędzy śpiewanymi kolędami p. Adam Świderski - oraganista w kościele św. Mateusza.

Pieśni o Bożym Narodzeniu nie od razu określano mianem kolęd. Chociaż wyraz ten istniał już w polskim języku od dawna, w odniesieniu do tych pieśni zaczęto się nim posługiwać dopiero w XVI stuleciu; przedtem nazywano je powszechnie kantyczkami, rotułami albo symfoniami. Ta zmiana nazwy pozostaje w związku ze zmianą ich charakteru. W średniowieczu bowiem cechowała je surowa powaga i ewangeliczne dostojeństwo, później zaś poczęły do nich przenikać elementy ludowej fantazji. Wyraz „kolęda” pochodzi od łacińskiego słowa „calendae”, które u starożytnych Rzymian oznaczało pierwszy dzień nowego roku, w którym składano sobie życzenia i obdarowywano się prezentami.

Na początek przenieśmy się myślami do Betlejem. Licha szopa, Józef i Maria, która powiła swego pierworodnego Syna, zawinęła Go w pieluszki, a potem ułożyła w żłobie, ponieważ nie było dla nich miejsca w gospodzie. Wszystko było pogrążone we śnie, ubodzy pasterze siedzieli przy trzeszczącym ognisku na wzgórzu i czuwali nad swym stadem owiec. Nagle ujrzeli wielką światłość i anioła, Boskiego posła, który powiedział im: „Nie bójcie się bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie wszystkiemu ludowi”. Dwie kolędy, które wprowadzają w atmosferę niezwykłej nocy to „Cicha noc” i „Anielskie chóry”. Kolęda „Cicha noc” powstała w XIX wieku w protestanckiej Austrii ale zadziwiająco dobrze brzmi w każdym chrześcijańskim wyznaniu i pod każdą szerokością geograficzną.

Nie wszyscy z pewnością wiemy, że powstanie kolęd wiąże się z działalnością św. Franciszka z Asyżu, wielkiego miłośnika Bożej Dzieciny i krzewiciela adoracji żłobka. Zakonnicy jego reguły przybyli do Polski w połowie XIII wieku i prawdopodobnie w tym czasie pojawiły się u nas pierwowzory kolęd w postaci pieśni o Bożym Narodzeniu, śpiewane podczas przedstawień religijnych, które nazywano misteriami.

W tę tajemniczą noc Bożego Narodzenia najbardziej przerażeni a zarazem szczęśliwi byli biedni pasterze. Gdy jeszcze wpatrywali się w anioła, otworzyło się całe niebo a przestrzeń jego stała się olbrzymim kołem promiennego mrowia aniołów. Potężny jak burza z głębi anielskiej jasności zabrzmiał śpiew: „Chwała na wysokości Bogu a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. Wtedy przywódca pasterzy, któremu podbródek, drgał ze wzruszenia a ręce trzęsły mu się z radości, rzekł: „Bracia jakaż to łaska spłynęła na nas! Idźmy czym prędzej w stronę Betlejem szukać Dzieciątka! O, przyjaciele, rozważcie to w sobie, że nam biednym pasterzom wyśpiewują aniołowie najwznioślejszą wieść”. O spieszących do Betlejem pastuszkach opowiadają kolędy „Zajaśniało cudne zorze” i „Pospieszcie pastuszki”.

Cudowne a zarazem niepojęte jest to Boże Narodzenie. Cudowne - bowiem tajemnica narodzenia Boga - człowieka ukazuje w sposób najbardziej bezpośredni spotkanie Nieba z Ziemią i w sposób najbardziej naturalny łączy wzniosłe prawdy teologiczne z prostymi treściami dnia codziennego. Niepojęte - gdyż nagle w jedną noc, nieznana nikomu Święta Rodzina, która przybyła przecież do obcej miejscowości, staje się tak sławna. Nowonarodzony Jezus przyciąga wszystkich ludzi, którzy padając na kolana ukłon mu oddają. Nawet nieme bydlęta przed Nim klękają i Jego swoim Panem uznają. Przybyli też ze wschodu trzej Królowie, pokłon Panu dali, poddani Monarchowie. O darach z serca płynących, jakie Jezus malusieńki otrzymał od adorujących Go można dowiedzieć się z dwóch kolęd o tytułach „Radośnie dzisiaj śpiewajmy” oraz „O mili królowie”.

Piękno polskich kolęd i czołową ich pozycję pośród innych światowych pieśni bożonarodzeniowych dostrzegł już w XIX wieku Adam Mickiewicz, pisząc: „Nie wiem czy jaki inny kraj może się pochlubić zbiorem podobnym do tego jaki posiada Polska. Trudno by znaleźć w jakiejkolwiek innej poezji wrażenia tak czyste o takiej słodyczy i takiej delikatności”. Kolęda „Przystąpmy do szopy uściskajmy stopy” wyraża taką radość i delikatność.

Nie sposób, żeby małe Dzieciątko usnęło, skoro „brzmią dzwonki wesoło. Aniołów chór przy żłobku Jezusa wokoło a Dziecię jak kwiat na ten patrzy świat. Choć mały a zna co miłość co łza, chce w Bogu być ludom oddany”. Kolęda z tymi pięknymi słowami, opatrzona jedną z najładniej zharmonizowanych melodii nosi tytuł „Noc cicha w śnie”.

Bez kolęd Święta Bożego Narodzenia dużo straciłyby ze swojego uroku. Można chyba powiedzieć, że kolędy są dla nich tym, czym gwiazdy dla nieba. Śpiewają je wszyscy; w wieczór wigilijny, da się je usłyszeć w każdym niemal domu. Ich popularność jest zdumiewająca. Trudno byłoby znaleźć inną formę popularnej muzyki religijnej, która oferowałaby takie bogactwo treści i tak wielką różnorodność muzycznego wyrazu. Choć czasy współczesne również mogą poszczycić się pewnym dorobkiem na polu bożonarodzeniowych pieśni, to jednak są one już bardziej świeckimi w treści pastorałkami niż wyrazem chrześcijańskich uczuć religijnych.

Pozostańmy przy uczuciach religijnych i mimo wszystko dalej próbujmy nakłonić do snu coraz bardziej cichym i wdzięcznym śpiewem zmęczoną licznymi wrażeniami Bożą Dziecinę. Śpiewajmy kolędę „Zaśnij Dziecino” prosząc: „Zmróż oczęta swoje, Tyś szczęście moje, modlitwa moja niech uśpi Cię”.

Pastuszkowie spełnieni, w swobodzie posnęli w polu przy swej trzodzie. Judzką krainę noc okryła a jej niwy dają pokój szczęśliwy. O tym mówi kolęda „Judzką krainę”.

Fundament do skarbnicy polskich kolęd położył ksiądz Michał Marcin Mioduszewski, wielki miłośnik kolęd, który niestrudzenie zbierał je i zapisywał a następnie wydał w dwóch oddzielnych książkach. Jedna z nich zatytułowana „Pastorałki i kolędy z melodyjami, czyli piosenki wesołe ludu w czasie Świąt Bożego Narodzenia po domach śpiewane” i wydana w roku 1843, ma na karcie tytułowej następującą uwagę: „Piosnki te w kościele śpiewane być nie powinny” a zawiera między innymi takie kolędy jak „Ach ubogi żłobie”, „Gdy się Chrystus rodzi”, „Lulajże Jezuniu”, „Przybieżeli do Betlejem” - kolędy, bez których dziś trudno by sobie wyobrazić pasterkę. Ostatecznie kolędy te prawo wstępu do kościoła jednak zdobyły. Chór zaśpiewał kolędę „Gdy się Chrystus rodzi” w ciekawej aranżacji refrenu .

Na zakończenie koncertu zaśpiewano pieśń z opery Verdiego Nabucco - „Chór Pielgrzymów”- arię znana i śpiewana przez różnych ludzi w wielu zakątkach świata. Występy chóru podobały się obecnym, o czym świadczyły gromkie oklaski.

Chór śpiewał również podczas nabożeństwa wspólnie z ewangelickim chórem parafialnym. Połączone chóry wykonały trzy kolędy „Wśród nocnej ciszy”, „Tryumfy”, „Słyszcie jak dzwonią dzwony”.

Podczas agapy, w serdecznej atmosferze, duchowni i wiele innych osób wyrażało uznanie dla chóru za piękny śpiew i ciekawy repertuar. Mówiono, że była to uczta duchowa wieńcząca ekumeniczny Tydzień Modlitwy. Chórzyści mieli satysfakcję, że mogli śpiewem przyczynić się do wniosłych przeżyć duchowych i wzruszeń we wspólnej modlitwie.


Opracowały  PJ i JZ

Galeria zdjęć:

Śpiewa chór Diecezji śląsko- łódzkiej pod dyrekcją H. Kapusty

Grupa sopranów chóru diecezjalnego


Chór diecezjalny podczas koncertu


Zapowiada kolejne kolędy p. Adam Świderski


Chór bacznie obserwuje gesty dyrygenta


ł

Chórzyści emocjonalnie zaangażowani w występ


Chór podczas pieśni Nabucco


Wierni z różnych Kościołow podczas koncertu


fot. K.Z.



 styczeń 2008

Z życia Kościoła | Chór diecezjalny